Rozmawiamy o uczuciach i emocjach

Rozmawiamy o uczuciach i emocjach

4 października 2016 Emocje, relacje czasowe i przestrzenne 0

Wspieramy nasze dzieci w nauce chodzenia, mycia rąk, zębów, pokazujemy im prawidłowe nawyki żywieniowe. Uczymy je liczyć i czytać. Rzadko jednak dbamy o to, żeby nasze dzieci nauczyły się być świadome własnych emocji – żeby umiały doświadczać i rozróżniać w sobie różne stany emocjonalne, oraz potrafiły je nazywać.

Dzieciom z afazją rozróżnianie i nazywanie stanów emocjonalnych u drugiej osoby, a także u siebie przychodzi z wielkim trudem. Mają ogromny problem z odczytywaniem mimiki twarzy i poprawnym identyfikowaniem go. Milenka ma z tym ogromny problem. No dobra przesadziłam ze słowem ogromny. Jest jeszcze gorzej, dno i tona mułu. O ile dwie podstawowe emocje czyli smutek i radość potrafi z reguły poprawnie zidentyfikować, tak już złość, zdziwienie, strach, szczęście itp to dla niej czarna magia. Więc jak każdego afatyka musimy ją tego po prostu nauczyć. Wytrenować, wykuć, wręcz wyryć na blachę i nie ma innej opcji. A zwłaszcza słynne 3xZ (zakuć, zdać, zapomnieć) zupełnie nie wchodzi w grę 😉

Przygotowałam jej więc zestaw pomocy i dziś chciałabym pokazać Wam jak nich pracujemy.

Przygotowałam karty z buźkami oraz napisy w chmurkach. To, czy w chmurkach na złość napiszecie wrrr czy ooo jest zupełnie obojętne, ważne abyście trzymali się ustalonej symboliki i nie mieszali dziecku. Tak więc u nas smutna buzia mówi “III”, zła buzia mówi “YYY”, zdziwiona buzia mówi “AAA”, wystraszona buzia mówi “OOO”, a uśmiechnięta buzia mówi “HA HA”. Na początku daję Milence etykiety z buziami i jej zadaniem jest dopasować właściwy dymek do buźki. Oczywiście nie poprzestaję tylko na dopasowaniu. Podczas dopasowania pokazujemy sobie jak wyglądają nasze buzie gdy jesteśmy weseli, źli czy smutni. Tupiemy nogami, krzyczymy, a także wesoło podskakujemy – tak aby ułatwić Milence rozpoznawanie danej emocji.

img_0202

Kolejnym zadaniem Milenki jest przyporządkowanie rysunku do właściwej buźki. Rysunki podaję losowo, rozmawiamy o tym co jest na rysunku, pokazujemy sobie wzajemnie tę samą emocję ukazaną na obrazku.

img_0205

W kolejnym kroku podnoszę poprzeczkę, bo o ile daną emocję w miarę łatwo dziecku zidentyfikować, tak schody zaczynają się przy zdjęciach. Pokazuję Milenie jedno zdjęcie, jeśli nie potrafi odpowiedzieć co pan/pani czuje na tym obrazku pomagam jej podobną mimiką, gestami. Jej zadaniem jest nazwać poprawnie co czuje postać na zdjęciu po czym dołożyć do odpowiedniej buźki.

img_0207

 

I działamy jeszcze inaczej. Daję Milence obrazki jej zadaniem jest najpierw dołożyć odpowiednią chmurkę a następnie buźkę:

img_0210

I tradycyjnie poprzeczka wyżej czyli zdjęcia. Poznajecie tego uśmiechniętego pana na ostatnim zdjęciu 😉

img_0212

Ale z emocjami nie pracujemy tylko przy stoliku. Przygotowałam Milenie specjalną kartę “Jak się czujesz?” wraz z etykietami. Całość zalaminowałam, podkleiłam rzepem i przykleiłam na lodówce:

img_0216I działamy na własnym samopoczuciu. Właśnie skończyłyśmy się bawić, pokazuję Milenie jej i swoją twarz w lustrze. Obie się uśmiechamy, odszukujemy więc właściwe emocje na obrazkach i przyczepiamy przy naszym samopoczuciu.

img_0232

Tutaj było cudownie i miodnie, ale już 30 minut później na moje pytanie czy Milena zje zupę? – po Milenki stronie zrobiło się “jestem zła”, a po mamy stronie “jest mi smutno, że krzyczysz i jesteś zła”. Oczywiście za każdym razem mówiłam na głos o tym co ja czuję, nazywałam to co czuje ona, pokazywałam jej w lusterku jej wściekłą buzię (uwierzcie mi nie jest łatwo zatargać przed lustro rozwrzeszczanego i kopiącego 4 latka, który w ten “łagodny” sposób manifestuje, że “nie chcę zupy” 🙂 Chyba muszę kupić małe lusterko takie do ręki ;)). No ale dobra, dałam rade, uczucie zostało zauważone, nazwane, etykietka przyklejona. Przy każdej okazji jak tylko zauważam, że zmienia jej się nastrój od razu na gorąco o tym rozmawiamy, nazywamy to co ona czuje, próbuję aby wybrała odpowiedni obrazek i nazwała to co czuje, a następnie przyczepiła na nasz kalendarz samopoczucia. W analogiczny sposób postępuję ze sobą, tłumaczę jej jak się czuję, pokazuję dość wyraziście, dobieram etykietę i przyczepiam po mojej stronie.

Przygotowałam jeszcze dwie układanki paskowe (tak przy okazji będziemy liczyć do 5) obrazujące radość i płacz. Układanki potnę na paski, a Milena wklei je do swojego zeszytu pracy a następnie pokoloruje.

img_0247Wymyśliłam także aby przy okazji rozmów o emocjach wpleść trochę grafomotoryki, więc mamy 3 plansze na których zadaniem Milenki jest połączenie liniami postaci które czują to samo, a następnie pokolorować obrazek.

img_0251W nauce emocji bardzo ważna jest także identyfikacja danej emocji z działaniem które ją wywołało. Przygotowałam więc zestaw kart pracy, które łatwe dla Mileny nie są. Daję jej na przykład kartę “Jestem zła kiedy…” i próbuję wyciągnąć od niej informację nakierowując ją na początku – kiedy czuje się zła. Na przykład jak: mama na mnie krzyczy, nie mogę założyć butów itp itd. A następnie proszę aby narysowała to co powoduje, że jest zła. Te ćwiczenia niestety ze względu na słaby rozwój rozumienia dłuższych poleceń i wyłapywania słów kluczy idą nam najkoszmarniej. Ale nie poddajemy się i zakuwamy dalej 😉

img_0254

Pozdrawiam.

Jeśli uważasz, że to co piszę jest wartościowe, podziel się wpisem ze znajomymi:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.